#44 Obraz z dziecięcych retrospekcji

Gdy myślimy o scenografii z kultowych epizodów serii Need For Speed, w jednej chwili przed oczyma pojawia nam się… Gęste miasto, pozawijane estakady, port kontenerowy, fabryki, kominy i zimny, industrialny klimat skąpany w ciepłym słońcu. Lecz jednocześnie przypominamy sobie o zieleni drzew okalającej kręte drogi, która wije się poprzez zbocza gór. Serpentyny, z których zza bariery energochłonnej oglądamy panoramę miasta. Zjeżdżamy aż do samego morza.

Gdynia zwiera to wszystko w pigułce…

I tak jak w grze NFS, po odpowiednie dla trasy auto udaliśmy się do odpowiedniego miejsca…
W tym wypadku to Audi Centrum Gdynia, które dostarczyło ostatni element układanki, za sprawą której mogliśmy cofnąć się 10 lat wstecz. W czasy beztroskiej młodości i dziecięcych marzeń.

Marzeń o realizacji tego, co oglądało się na ekranie telewizora ściskając w rękach pada od konsoli. Najnowsza generacja Audi R8. Klasyka gatunku, której nie mogło zabraknąć w żadnej z części Need For Speed. Auto nieco szalone, trochę absurdalne. W kanarkowym kolorze, jeszcze bardziej zwracające uwagę przechodniów. Po zrobieniu nim pierwszych kilku kilometrów, momentalnie nachodzi ochota, aby wciskając gaz, wjeżdżać w wybuchające Orleny. Szukać policyjnych KIA-nek i punktować taranując je. Po czym na koniec, rozpędzonym wyskoczyć na stojącej lawecie i przelecieć płot wprost na teren portu kontenerowego.

Dźwięk wolnossącej V10 obezwładnia, a kolor wkomponowuje się w każdy krajobraz. Jak to dobrze, że istnieją auta, dzięki którym wciąż możemy wciąż czuć się jak dzieci bawiące się resorakami.

by T.S.