#43 Trzy tysiące dwieście siedemdziesiąt trzy

Gdańsk – Warszawa – Kielce – Sandomierz – Zamość – Rzeszów – Białka Tatrzańska – Warszawa – Gdynia. Polskimi drogami, niekiedy specjalnie omijając drogi szybkiego ruchu i autostrady. Czasem dla wygody nadrabiając drogi by skosztować komfortu szybszego podróżowania lewym pasem. Częste zatrzymywanie się, zbaczanie z trasy, spontaniczne dodawanie pobliskich punktów podróży. Po to, aby zwiedzić i docenić obraz południowo-wschodnich krain naszej ojczyzny. Po to, aby bliżej zapoznać się z największym i najmocniejszym SUVem Lexusa – RX450h. Tym razem nieco koncepcyjnie. Pomijając barwy, skupiając się na głębiach cieni i kształtach. W bryle Lexusa jest ich pod dostatkiem.

Dużo mówi się o sentymencie w motoryzacji. Przeważnie tej klasyczniej, zabytkowej. To zrozumiałe. Wiąże się z nimi długa i bogata historia. A w przypadku aut nowych? Mówi się o duszy… sercu-silniku, pożądaniu, emocjach czerpanych z jazdy. Lecz bez prywatnej, przeżytej historii, nawet bajecznie szybkie i drogie Ferrari, to wciąż tylko mozaika aluminium, karbonu i skóry. Najważniejsza jest własna, wyjątkowa przygoda związana z właśnie tym, a nie innym pojazdem… Tymi, a nie innymi miejscami… Tymi, a nie innymi ludźmi…

Nie ważne czy tniesz Polskę na pół autostradą A1, przytrzymując pedał gazu sklejony z podłogą, czy wleczesz się za ciągnikiem przez puste pola pod granicą z Ukrainą… Spędzasz w aucie masę czasu, ufając mu, że Cię nie zawiedzie. W nim toczą się rozmowy. Przykre i miłe chwile. Gdy Twoje codzienne życie przenosi się do codziennie innego pokoju hotelowego, auto staje się ostoją niezmienności. W tym miejscu, 300 km, czy 1000 km dalej. Codziennie witasz go rano na parkingu, a on staje się naszym wygodnym, klimatyzowanym domem na kółkach. I po zaledwie tygodniu, ale ze wspólnie przejechaną 1/5 średniego rocznego przebiegu aut w Polsce, przychodzi Ci się z nim żegnać. O dziwo teraz już z małą łezką w oku, z przyzwyczajeniem zwracania uwagi na wszystkie inne RXy na ulicy.

 

Bonus!
Wieńcząc podróż, RX zawiózł nas do Gdyni. Gdzie miało miejsce wyjątkowe spotkanie z cyklu Cars & Coffee Poland. Jako patron medialny i partner wydarzenia, nie mogliśmy odmówić sobie zrobienia kilku RF’owych pocztówek z (moim zdaniem) najpiękniej usytuowanej przestrzeni pod event C&C do tej pory. Lekko pochylony, schodzący w dół park hotelu Quadrille zachwyca otwierając się na szeroką panoramę miasta. Idealne tło pod auta z najwyższej półki.

 

Następne spotkanie z cykli Cars&Coffee Poland już 24. września w Pałacu Borynia w okolicy Katowic. Serdecznie zapraszamy.

by T.S.