#4 Oby dziadek się nie wstydził

01

Naprawdę… Chyba coś jest ze mną nie tak. Odkąd pamiętam, Abarth Grande Punto i Abarth 500 robiły na mnie ogromne wrażenie. Za cholerę nie mam pojęcia dlaczego. Ani to szczególnie piękne, ani specjalnie szybkie.

02

Nigdy wcześniej żadnym skorpionem nie jeździłem. Nigdy nawet nie byłem przewieziony. Jednakże od chwili, w której pojawił się w mojej głowie pomysł na ten portal, stwierdziłem – niema opcji, Abarth musi być jednym z pierwszych tematów… Po prostu musi.

03

I tak się stało!

Czwarty tydzień od startu ROADFLAVOR i tematem przewodnim jest ten sławny szczękoczułkowiec na czerwonym tle.

04

Z niecierpliwością czekałem na dzień odbioru. Liczyłem na naprawdę wiele. W końcu to słynny Abarth! Mały i sportowy. Wmawiałem sobie, że to coś więcej niż tylko lekko usportowiony Fiat 500. Marka z tradycją zobowiązuje!

I niestety trochę się przeliczyłem…
Zasiadłem za kierownicą. Jakoś nietypowo dużą jak na wymarzonego gokarta… Próbowałem obniżyć fotel. Okazało się, że już bardziej nie da rady. Super, mam łokieć na poziomie bocznej szyby… To źle wróży.

Nie pomaga nawet świetny (jak na 1.4 turbo) dźwięk wydechu. Lekko zgluciała reakcja na gaz i taboretowa pozycja za kierownicą psuje całą zabawę. Nawet obowiązkowy tryb „SPORT” nie pomaga. Jedynie stwarza pozory twardości układu kierowniczego i szybszego wkręcania się na obroty. Mimo, że auto z piątego biegu ciągnie do 200km/h, powyżej 160 robi się nieprzyjemnie i wrażenie niepewności wygrywa z ciekawością kierującego. Smutno, bo po jazdach Cooperem S, tu liczyłem na podobną zabawę…

05

06

I w tym momencie orientuję się, że należy mi się puknięcie czymś ciężkim w głowę. Tak jak wszystkim redakcjom, które próbują porównywać Abartha z MINI. Na litość boską. Przecież to dwa zupełnie różne auta! Przede wszystkim, Cooper S jest prawie dwa razy droższy niż Abarth. Mocniejszy i inaczej skonstruowany.

A 595 Turismo to po prostu Fiat 500, w którym facet nie będzie wyglądał aż tak źle. Głownie dzięki jednoznacznie kojarzonej marce i stylowi. Szczerze mówiąc, nawet miło ogląda się to auto zostawiając je tyłem na parkingu pośród innych, zwykłych samochodów. Lotka, podwójny wydech i ten sporych rozmiarów kawałek plastiku, który imituje dyfuzor. To powoduje delikatne wychylenie kącików ust, a przekręcenie kluczyka nawet mały uśmieszek radości. Stojąc na wolnych obrotach jesteśmy głośniejsi niż MINI. I to w specyfikacji JCW (!)

Więc, w sumie… Myślę, że dziadek, Fiat Abarth 131 Rally nie obrazi się, gdy odwiedzi go lekko zniewieściały wnuczek.

07

Bo starzyzna reprezentuje zupełnie inną ligę…

08

Piękna brutalność. Model powstał na potrzeby homologacji rajdowej. Oryginalnych egzemplarzy, zbudowanych wspólnie przez Fiata, Bertone i Abartha powstało zaledwie 400 sztuk.

09

Dwulitrowy silnik osiągami zbliżony jest do naszego nowoczesnego Abarcika 595. Lecz twardo ciosana stylistyka rajdowych aut z końcówki lat 70tych jest nie do podrobienia!

10

11

12

13

14

15

16

17

18

Przy nim nowy Abarth 595 wygląda jak pulpecik.

19

20

Biedna pięćsetka musi ubierać te duże koła, twarde zawieszenie i zbroić się w lotki, aby przy starszym, zasłużonym członku rodziny nie wypaść głupio. Podczas gdy myślami jest w zupełnie innym świecie. Świecie żwawego przeciskania się między korkami na trzypasmowej, miejskiej arterii. A nie rywalizacji o zwycięstwa na każdym kolejnym odcinku specjalnym.

21

To swego rodzaju motoryzacyjna metafora naszych czasów. Młode pokolenie, które wolałoby siedzieć przed komputerami i PlayStation, podjadając M&M’s i Oreo. Gdy starzy wywierają na nich presję i wymagają wyczynów, którzy sami dokonali.

22

A Fiat Abarth 131 ma się czym pochwalić. Na tylniej klapie dumnie nosi podpis kierowcy rajdowego, Waltera Röhrla, który wygrał nim 9 rajdów WRC. Najwięcej spośród wszystkich kierowców tego modelu w historii. W 1980 roku niemiec wywalczył na nim swoje pierwsze mistrzostwo świata w karierze. W ten model wygrał w sumie 18 rajdów z serii WRC, a dzięki niemu Fiat trzykrotnie wygrywał w kategorii konstruktorów. Fiat Abarth 131 to jeden z najbardziej utytułowanych aut startujących w Rajdowych Mistrzostwach Świata. Mimo, że złoty okres (1977-1981) ma już dawno za sobą, wciąż fascynuje ludzi. Na przykład takich, jak właściciel tego konkretnego egzemplarza.

23

Możemy narzekać na nowe auta. Marudzić, że nie są już takie jak ich pierwowzory. Ale powinniśmy się cieszyć, że marka Abarth jest z nami po dziś dzień. Nie podzieliła losu wielu innych sportowych firm motoryzacyjnych, które dziś są tylko odległym i mglistym wspomnieniem. Abarth kontynuuje tradycje usportowionych Fiatów, polskie ręce je w Tychach budują, a inni zapaleńcy dbają o zabytkowe modele i pamięć o nich. Właśnie to jest chyba najważniejsze.

24

Moje wielkie gratulacje i ogromny szacunek dla Piotra i Christiana Zaleskich za pracę włożoną w troskę o auta zabytkowe oraz serdeczne podziękowania za wyprowadzenie tego egzemplarza na „spacer” w słabym pogodowo, okresie jesiennym.

Również serdeczne podziękowania dla salonu Auto-Mobil z Wejherowa za udostępnienie Abartha 500 do wspólnych zdjęć.

25

by T.S.

www.facebook.com/roadflavor                                             www.instagram.com/roadflavor