#38 Miniacz i Miniusia

Nowy Countryman JCW to już piąte MINI w naszych RF’owych rękach od początku funkcjonowania tego projektu. Każde poprzednie spotkanie z tą marką nauczyło mnie, że oprócz świetnego prowadzenia, charakteru i stylistyki, główną cechą, która przyciąga do tej brytyjskiej marki jak magnes, są niezwykli ludzie. Każde z poprzednich zestawów zdjęć z MINI w roli głównej zawierało wątek ludzki. Tak też musiało stać się i tym razem…

Po co cieszyć się 231-konnym silnikiem John Coopera Worksa oraz jego znacznie poprawionym prowadzeniem w samotności?

O ile milej jest, gdy dołączy jeszcze drugie urocze MINI. Tym bardziej z właścicielką za kierownicą…

Sercem MINI nie jest silnik. Sercem MINI jest uśmiech jego właściciela/właścicielki za każdym razem, gdy on/ona zbliża się do swojego ukochanego auta.

To właśnie oni, a nie gwiazdy z okładek czasopism, są najlepszymi ambasadorami tej marki. Klienci, całym sercem kochając każdy model MINI prawie taką samą miłością, co swój prywatny egzemplarz stojący we własnym garażu, dokładają fundamenty do tworzenia „Spirit of MINI” i kontynuowania jego tradycji.

Najlepiej zdradza to uśmiech Angeliki wyprowadzającej na spacer swoją pupilkę, dając jej możliwość zabawy w towarzystwie młodszego rodzeństwa…

I najważniejsze by teraz, mając takie zaplecze własnych klientów, sama marka oraz jej kierownictwo nie poddało się aktualnie panującym, korporacyjnym trendom i księgowym w za dużych koszulach. Oby nigdy nie zatraciło tego wyjątkowego na skale światową klimatu relacji firma-klient. Wystarczy umiejętnie obserwować i podążając za stylem życia wyznaczanym przez aktualnych właścicieli tych samochodów, rozwijać markę wraz z kolejnymi modelami, które będą prezentowane na kolejnych salonach samochodowych. Dokładnie tak, jak MINIacz z przyjemnością daje się prowadzić każdej osobie, która trzyma za jego kierownicę.

Spotkali się:
Angelika ze swoją Miniusią PaceS oraz BMW MINI Zdunek użyczając młodszego brata – JCW. <3

By T.S.