#35 Witaj uśpiony Poznaniu

Zmęczony corocznym tłumem podczas poznańskiego Motor Show, w tym roku założenie przedstawiłem sobie nieco inaczej… Punkt honoru? Ani jednej ludzkiej postaci na żadnym ze zdjęć. Brzmi nieco surrealistycznie i w sposób niepodobny do typowego obrazka targowego, ale na tym właśnie polega cała magia… Puste hale, połacie przestrzeni i intymne sam na sam z eksponatami niezbudzonymi jeszcze przez błysk fleszy.

Takie zwiedzanie Targów Poznańskich to czysta przyjemność!

W takich okolicznościach ciszy i spokoju stoisko z najnowszą MX-5’ką jeszcze nie zadymia nowych XC60 stojących 10 m dalej w strefie Volvo… Przy LaFerrari nie kłębią się setki blogerów motoryzacyjnych przeciskających się by ugrać chociaż 15 cm przestrzeni i zrobić sobie selfie. I tylko co jakiś czas, to z lewa to z prawa, przemykają hostessy. Jeszcze szczelnie ubrane, jeszcze na płaskiej podeszwie śpiesząc się do pracy. Po to by przebrać buty i z bólem stać kolejne 10 godzin.

Ten czas daje więcej możliwości, aby w spokoju przyjrzeć się detalom i pokontemplować to, co wystawcy chcą nam przedstawić w tym roku…

I niekiedy możliwości są tak niespodziewane, że (nieprawdopodobne) istnieje tło, światło i okoliczności do zrobienia mini sesji wybranym autom. Coś, co normalnie nie ma prawa mieć miejsca podczas targów motoryzacyjnych.

Ale czar pryska równo z godziną 10:01… Gdy to bramy MTP otwierają się dla zwiedzających, a tłum momentalnie zalewa wszystkie hale niczym biblijny potop…

by T.S.