#32 Czerwony – znaczy: ten szybszy

Niema nic gorszego niż zimny, deszczowy poniedziałek nieubłaganie następujący po przepięknym, wiosennym weekendzie z temperaturami oscylującymi wokół poziomu 16°C…

W takich średnio-przyjemnych okolicznościach, wraz ze Skodą Octavią RS230 wpadliśmy w odwiedzimy do pewnej ikony motoryzacji.

F430 nikomu przedstawiać nie trzeba! Ale warto nadmienić, że premiera tej klasycznej i doskonale znanej sylwetki miała miejsce już 13 lat temu… Tak, aż 13 lat temu!

Przez ten, wydawałoby się, tak szybko zleciawszy czas bryła, wygląd i styl zdążyły się już postarzeć niczym najlepsze francuskie produkty spożywcze. Skoro dzisiaj nowa, przeciętna Skoda Octavia w wersji RS, w podobnym krwisto-czerwonym lakierze jest nakreślona (oczywiście w miarę możliwości konstrukcyjnych) prawie tak samo ekstrawagancko, co Ferrari – marzenie wielu zwykłych ludzi 13 lat temu.

Ponadto osiągi! Absolutnie nie śmiem ujmować brzmieniu, kulturze i fantastycznym właściwościom 4,3-litrowego V8 w układzie cylindrów równym kątowi 90°. Nic innego – mniejszego w żaden sposób nie jest w stanie go zastąpić. Lecz liczby same w sobie pozostają nieubłagane… Seryjne RS230 robi 0-100 w 6,7 sekund, a po wymianie zaledwie turbosprężarki i oprogramowania silnika, zbliża się w okolice 4,0 sekund. Czyli dokładnie tyle, co F430.

Całe szczęście, że pewne rzeczy, takie jak znaczek wierzgającego konia, wolnossące V8 czy emocjonujący kształt dwudrzwiowego coupe pozostaną niepodważalne!

Mimo wszystko, pęd współczesnego świata i zmiany, jakie następują naprawdę dają do myślenia…
Starzejemy się szybciej niż nam się wydaje, a „nowe” sprzed chwili auta, podlegają temu jeszcze szybciej…


T.S.