#31 Polish Dream

Jednym z ciekawszych doświadczeń zza kierownicy nowego Mustanga jest obserwowanie ludzkich reakcji. Gdy z pomrukiem V-ósemki przejeżdża się obok przechodniów, wszyscy jak na rozkaz obracają głowy za wściekle czerwonym kolorem lakieru, który to już z daleka zwiastowanym jest przez 5-litrowy silnik. Nie od dziś wiadomo, że Polacy kochają Muscle Car’y, kochają Mustangi. Wszyscy, bez względu na wiek, momentalnie sięgają po telefony i z uśmiechem na ustach strzelają w naszym kierunku. Miłość do ikony amerykańskiej motoryzacji potwierdzają także statystyki sprzedaży. W Polsce w zeszłym roku rozeszło się ponad 500 nowych Fordów Mustangów. 75% z nich we właściwej wersji GT z 5.0l V8. Ten wynik czyni go najpopularniejszym autem sportowym w naszym kraju i zarazem najtańszym sposobem na prawdziwe V8.

To jest właśnie kontynuacja oryginalnego założenia z lat 60 – plan stworzenia niedrogiego auta sportowego, dedykowanego zwykłym, pracującym amerykanom (finansowo plasującym się w klasie średniej i niższej) oraz młodym ludziom, którzy szukają swojego pierwszego (charakternego i ciekawego) własnego środka transportu. To właśnie leżało u podstaw sukcesu każdej kolejnej generacji Forda Mustanga. Lecz jak wiadomo, nasza rodzima, postkomunistyczna rzeczywistość nie pozwala nam na rynkową kopię schematów z zachodu. Mustang w Polsce, nawet mimo stosunkowo niskiej ceny, nie jest typową propozycją dla ludzi średniozamożnych…


A gdyby było inaczej?
Gdyby na tle polskiej „wielkiej płyty” normą był kształt Forda Mustanga GT należącego do robotnika Kowalskiego?
Gdyby Seba zamiast kupić swojego pierwszego Golfa IV, kupował nowego Forda Mustanga GT?

Podziękowania dla salonu FordStore Euro-Car za udostępnienie rumaka do zdjęć!

T.S.