#2 Fenomen

Zimą, gdy styczniowe temperatury spadają do poziomu średnich syberyjskich, jakiekolwiek wyjście z ogrzanej przestrzeni staje się prawdziwym wyzwaniem termicznym. Tyczy się to również wychodzenia z cieplutkiego auta w celu zrobienia potrzebnych ujęć plenerowych. W takich chwilach z rozrzewnieniem wracają wspomnienia letniego słońca i przyjaznych wskazań samochodowego termometru.

01

02

A jeśli tym samochodem jest MINI Cooper S, to o dobry humor możemy być spokojni. Już od samego rana: szyberdach otwarty, klimatyzacja na bezpieczne 21,5 st. Celsjusza. Po spojrzeniu na tą mordkę i dotknięciu idealnie małej kierownicy wiadomo, że dzisiejszy dzień będzie całkiem sympatyczny.

03

Lecz złośliwość pogody spowodowała, że pierwsze wspólne kilometry urozmaiciło letnie gradobicie i mała ulewa…

04

05

Przy czym właśnie taka aura sprzyja zastanowieniu się nad charakterem tego wozidełka…

06

07

08

09

10

Nagle z biało-kremowego, milutkiego auta, o którym spora część ludzi powiedziałaby „damski”, wychodzi diabełek. Już nie taki kobiecy diabełek.

11

Na śliskiej, krętej drodze emblemat „S” to pierwsza literka zwrotu „spora zabawa”. Prawie 200 koni mechanicznych, szeroko rozstawione kołka i manetki skrzyni biegów nie pozwalają się nudzić.

Klimat i moje postrzeganie tego auta zupełnie się zmienia.

12

13

14

15

Swobodny przepływ radości, który daje to auto jest niesamowity. To powoduje ochotę jeżdżenia nim non stop. Znajdowania kolejnych pretekstów na wciśnięcie pięknego przełącznika START/STOP. Podwózka kogoś w innej części miasta lub zwykłe zakupy. Nagle takie czynności chce się wykonywać od razu i niezwłocznie.

16

17

18

19

20

Nagle orientujemy się, że jest godzina 2:51. A my cierpimy na całkiem przyjemną bezsenność.

21

22

23

Muzyka, tak przyjazne wnętrze i puste ulice. Zaczyna świtać. Klimat niesamowity. Mimo, że auto nie jest potworem, ma w sobie coś zniewalającego. Chyba właśnie to mieli na myśli przedstawiciele Dealera MINI Zdunek, gdy mówili o tak samo ujmującym kobiety i mężczyzn, czarze marki MINI…

24

Czar, który łączy bardzo różnych ludzi, dla których zwykłe MINI to styl życia.
Brzmi to jak kolejny, bardzo popularny slogan reklamowy służący koncernom do promowania swoich nowych produktów. Wydawać by się mogło, że to marketingowe nadużycie…

Jednakże…

25

26

27

28

29

30

31

Po testowym posiadaniu MINI i uczestnictwie w Paradzie MINI Klub Polska, z całą pewnością mogę stwierdzić, że tak nie jest. Ta marka to naprawdę coś niesamowitego. Skupia grupę ludzi zakochanych w swoich autach. Różnych ludzi. Młodszych, starszych. Kobiet, mężczyzn. Z różnych środowisk, o różnych portfelach. Bez ogólnej przynależności do jakiejkolwiek konkretnej subkultury. Co tworzy zupełnie inny rodzaj zlotu samochodowego. Nikt nie pali opon, nikt nie upala skrzyni, a jedyne co płonie, to wspólny grill nad jeziorem w ciepłą, czerwcową sobotę.

Nudno? Niezupełnie.

32

Dokładnie tydzień później. Ci sami ludzie, zebrani w namiocie na torze testowym w Bednarach pod Poznaniem, słuchają o możliwościach nowego modelu i oczekują na swoją kolej jazdy wersjami John Cooper Works. To wszystko na evencie promocyjnym zorganizowanym przez MINI Polska.

33

34

35

Ja również, pamiętając wrażenia z wersji S, a jednocześnie podkręcony prospektami i informacjami o topowej wersji JCW, zamknąłem za sobą jego lewe drzwi i zasiadłem na lewym fotelu. Najpierw na torze w Bednarach, później na publicznych drogach.

36

37

38

39

40

41

 

Te wypukłe felgi. Tylko one, na minimetry mieszczą ogromne zaciski JCW. Mistrzostwo.

42

Właśnie przez głowę przechodzi mi widok sprzed roku:
Poprzednia generacja MINI JCW, pędząca pomiędzy zgrają kolorowych Ferrari, Porsche, Mercedesów i Nissanów GTR. Na Poznańskim torze wyścigowym podczas Gran Turismo Polonia. Mimo, że konkurencja jest z zupełnie innej ligi, JCW dzielnie dawał radę. A ten nowy model jest jeszcze lepszy!

43

44

I mimo, że MINI to auto nie do końca w moim stylu… W Work’sie z łatwością można się zakochać.
To szczególnie zasługa tego małego, zaledwie dwulitrowego silnika. W 100% wystarczającego i z zaskakująco dobrym brzmieniem! Jego buczenie, wystrzały i wrażenia towarzyszące zrzucaniu biegów robią robotę na poziomie drogich wydechów od renomowanych firm tuningowych.

W takich momentach wychodzi wielka wada fotografii – dźwięk pozostaje jedynie domysłem…
Chociaż w sumie… Może niedługo coś uda się na to poradzić 😉

Zapraszam do śledzenia roadflavor.pl !

45

by T.S.

www.facebook.com/roadflavor                                             www.instagram.com/roadflavor